O autorze
Koszykówka to całe moje życie. Jako reprezentant Litwy zdobyłem brązowy medal podczas Igrzysk Olimpijskich w Atlancie w 1996 roku. W 2001 roku przyjechałem do Polski, gdzie kolejno reprezentowałem barwy Legii Warszawa, Śląska Wrocław, Anwilu Włocławek oraz Prokomu Trefla Sopot. W tym ostatnim trochę się zasiedziałem. Jako zawodnik w polskiej lidze zdobyłem sześć tytułów mistrza Polski. Kolejne cztery dołożyłem jako szkoleniowiec Asseco Prokomu Gdynia. Od marca jestem dyrektorem wykonawczym ligi VTB, a także blogerem, który próbuje ratować polską koszykówkę

Ciąg dalszy IX

Wiemy ile poprzednie władze wniosły wysiłku, by polskie reprezentacji awansowały do dywizji A, a teraz ten wysiłek jest lekceważony. Świadczą o tym przygotowania kadetów, juniorów. Dowiadujemy się ile czasu poświęca się na przygotowania grup U-18, U-20, a ile mówiło się w nowympzkosz o szkoleniu. Słyszeliśmy o masowości itd. A to co teraz się dzieje nie umiem nazwać inaczej niż „bajerowaniem”.

W dniach 8-20 sierpnia odbędą się mistrzostwa U-18 na Łotwie i Litwie. A kadra Polski ma 13 dni na przygotowania. Każdy trener wie co to oznacza. Zawodnicy zaczynają przygotowania 21 lipca w Pruszkowie. Kończą tam 25 lipca. 26 są w Hiszpanii – do 30 lipca. 1-3 to Olsztyn, 4-7 Kowno i od 8 sierpnia mistrzostwa. W 13 dni mamy Pruszków, Hiszpanię, Olsztyn. A więc trzy wyjazdy i powroty. Tracimy więc cenne dni na przejazdy – do Hiszpanii i Olsztyna, zostaje w najlepszym wypadku 10 dni pracy, choć ja uważam, że to będzie maksymalnie 8 dni pracy. To żart jak to wygląda. Juniorzy mają 10 dni na przygotowanie fizyczne i taktyczne, zgranie się i mają reprezentować kraj. To żart.

Kadeci U-16: 2-4 lipca Krosno, 5-8 lipca Węgry. Przerwa. 11-17 Olsztyn (skąd ten Olsztyn? Może tam jest dobra baza autobusowa PKS?), 17-30 lipca – mistrzostwa. W dwa tygodnie mamy Krosno, Olsztyn, Węgry – znowu tracisz 4-5 dni na podróże i ponownie 10 dni na przygotowania. Jak od trenera wymagać wyniku? Absurd.

Kadra U-20: 31maja – 3 czerwca – Katowice, 4-6 czerwca – mecze w Niemczech. 6-17 – przerwa. 17-18 konsultacje w Pruszkowie. 19-25 turniej w Turcji (po przerwie turniej – głupota), tydzień przerwy i 30 lipca-4 sierpnia znowu Olsztyn (ważne miejsce na mapie koszykarskiej Polski – może to sponsoring pana Michała Kucharskiego, byłego pracownika PZKosz?). 4-8 sierpnia przerwa, 8-9 to Pruszków, 10 – 23 sierpnia mistrzostwa dywizji B w Bułgarii. A juniorzy powinni przecież być przyszłością koszykówki.

U dziewczyn jest jeszcze gorzej – aż szkoda pisać.

Niedawno odbyło się posiedzenie Rady Nadzorczej PLK, na którym przegłosowano na następny sezon wysokość opłaty, jaką ma wnieść PLK do PZKosz. To 1 mln zł. Oburzaliśmy się, że 700 tys. to dużo, że 200tys. za Ludwiczuka to dużo, a teraz z pieniędzy Polskiej Ligi Koszykówki Związek będzie spłacać długi zaciągnięte w Rosie Radom i Turowie Zgorzelec. To jednak nie wina J. Jakubowskiego lecz kwestia narzucona przez p. Bachańskiego. A propos pożyczek - tłumaczenia p. Bachańskiego w tej sprawie wyglądają jak te rodem ze Związku Radzieckiego. Komsomolec tłumaczy narodowi jak trzeba żyć. Bo pożyczył pieniądze na tak szlachetny cel jak wpłata należności do Ministerstwa Sportu. To mniej więcej tak jakby obrabował bank i powiedział, że wybuduje przedszkola i troszeczkę sobie zostawi. I tłumaczy samo zjawisko, a nie jego przyczynę. Chodzi przecież o sam fakt – takie zjawisko jest korupcjogenne. Bo za chwilę okaże się, że działacze klubowi muszą zrobić zbiórkę pieniędzy, by PZKosz przetrwał. Ten człowiek skompromitował się po raz kolejny.

Też niedawno odbyło się posiedzenie Prezydium PZKosz. Prowadził je M. Pałus – dla tych, którzy nie wiedzą, jest on doradcą PZKosz i PLK, narzuconym przez p. Bachańskiego. Dla tych, którzy nie wiedzą, to były prezes PZKosz, który doprowadził go do takiego stanu, że następny prezes całą kadencję spłacał długi. A wówczas we władzach PZKosz byli obecny prezes i p. Widomski – panowie zamienili się jedynie miejscami. P. Pałus przedstawiał wizję PZKosz, jego rozwoju, przyciągania sponsorów. Przegłosowano, że za każdego sprowadzonego sponsora do Związku każda osoba dostanie ok. 30% prowizji. To kolejny cyrk, który nie powinien już być zgłaszany do Minister Sportu lecz do CBA. To jest tak bardzo korupcjogenne – nie wyobrażam sobie, że za 1 mln zł. można dostać ok. 300.000zł. prowizji. I prezydium to przegłosowało. A może zrobić 90% prowizji – jak zarabiać to porządnie. I tak ma wyglądać rozwój koszykówki. A tymczasem prawdopodobnie M. Widomski złożył rezygnację i ucieka z tonącego statku PZKosz. Bo przecież w związku rządzą komornicy, Internet włączany jest na godziny, jeśli ktoś chce spróbować kontaktu z PZKosz - telefony są powyłączane, kluby otrzymują informacje od partnerów PZKosz, od hoteli itd., by wszelkie należne dla związku pieniądze płacić do komornika. Jaki jest stan polskiej koszykówki – widać. Tak żałosnego poziomu nie było nigdy, nigdy od kiedy jestem obecny w świecie polskiej koszykówki nie było tak źle. Koszykówka poszła do nikąd, do nikąd jest prowadzona.

W PKOl też odbyło się posiedzenie. Sprawozdawcze. Podsumowanie roku. PZKosz, a więc koszykówka polska, została określona, że ma dług 5,5 tys. zł. (!) i jest to dług ciężko egzekwowalny. W tym podsumowaniu poruszonych zostało dużo dyscyplin i taki wstyd – 5,5 tys. zł. długu. To pokazuje stan agonii PZKosz. Poziom „bajerów” tego skompromitowanego pana – jego szefa, wychodzi poza ramy nie tylko PZKosz i PLK – gdzie p. A. Romański weryfikował kluby, opisywał na jakiej dobrej drodze jest koszykówka. Tym czasem żeńskie, męskie zespoły nie jeżdżą na mecze, mamy cyrk z określeniem daty zamknięcia okienka transferowego, itd.

Dziwi mnie pan piszący pod pseudonimem „Cegłą do kosza” – gdyby takie rzeczy miały miejsce za rządów Ludwiczuka, byłoby pisanie, że musi on odejść. Ale teraz milczy, bo współpracuje z ligą współrządzoną przez p. Bachańskiego, współpracuje z ligą też jego ojciec, podobnie jak p. Romański pracuje w lidze, a współpracuje z ligą jego brat. Milczy, bo otrzymuje od PLK 300zł. brutto za komentowanie meczów PLK. Zamiast wypisywania na blogu rzeczy, które nie są pierwszoplanowe oczekuję od tego pana konsekwencji wobec obecnego zarządu jaką wykazywał wobec poprzedniego prezesa. Niech pan pisze w gazecie o tym co ważne. Dziennikarze sprzedali się za kiełbaskę czy 300zł. - dla polskiego dziennikarza piszącego o koszykówce ważne jest w jakiego koloru butach zagra Blake Griffin czy Kobe a nie rzeczy ważne. Można więc policzyć ile kosztuje „niezależność” dziennikarska. Ale zostawmy dziennikarzy ich sumieniom. W zasadzie to szkoda kogoś oskarżać poza Bachańskim – to on jest winien. Cały czas opowiada nam bajki, że będzie lepiej. Jak nie jest lepiej teraz, nie stało się lepiej przez rok i trzy miesiące to jakie mamy gwarancje, że będzie lepiej w przyszłości? Gwarancji nie ma. Są za to komornicy pukający coraz częściej do drzwi, jest cyrk którego „królem” jest p. Bachański. I dlatego niestety kolejny raz musiałem odnieść się do dziennikarzy „warszawskich”, którzy zrobili „skok na kasę”. Choć kilka podmiotów, portali internetowych, wydaje się być niezależne. Starają się opisywać solidnie wszystko, starają się rozliczać Bachańskiego, który mówi, że zaraz będzie dobrze i nic. Trzeba podziękować niezależnym mediom, które próbują w takich sprawach odzywać się. No i oczywiście pożegnać tego pana.
Trwa ładowanie komentarzy...